Wyjątkowo nie fajnie mam się na tym wyjeździe.
Pani o paskudnym charakterze, niestety, nigdy nie wiem, czy nie wrzaśnie na mnie, nie rzuci nożem, albo widelcem, bo zrobię COŚ nie po jej myśli? Aż tak jestem nieodpowiednia? Aż takie błędy robię? Czy też po prostu, drażnię ją i tyle?
Nieustająco jestem zdenerwowana, rozedrgana i właściwie to, wciąż oczekuję jej ataku, a gdy go nie ma, to jestem wręcz zdziwiona.
I jak w takich warunkach odnaleźć spokój ducha i się wyciszyć? I blogować do upadłego?








