Jak wspomniałam w części I, eksperymentalnie poprosiłam o COŚ nierealnego. Dla sprawdzenia: czy to jest możliwe. Czy mogę dostać to, co jest poza moim zasięgiem?
Starannie przyłożyłam się do stworzenia WIZUALNEGO OBRAZU. Nie powiem o co chodziło, żeby nie wyjść na głupią i próżną babę. W każdym razie, pomodliłam się raz, jak to czyniłam zawsze i odpuściłam.
Żyłam sobie spokojnie dalej.... modliłam się o różne inne rzeczy i właściwie zapomniałam o swojej eksperymentalnej prośbie - życzeniu. I otrzymałam.
Nie wzięłam tego daru, bo jak wspomniałam: tak naprawdę wcale go nie chciałam. Ot, eksperyment i to zahaczający o manipulację na czyjejś wolnej woli.
Dzisiaj tego błędu bym już nie zrobiła. Mogłabym skrzywdzić siebie, może kogoś, a zasadą HUNY JEST NIE KRZYWDZIĆ NIKOGO.
Musimy wiedzieć czego chcemy. MUSIMY CHCIEĆ MĄDRZE.








