Bardzo rzadko patrzę sobie w karty. Naprawdę rzadko. Na bloga wskakują dawne wpisy z zaplanowania. No może czasami, coś w wolnej chwili skrobnę, jakaś tygodniówkę, ale tak ogólnie to ostatnimi czasy, to jedynie da Was patrzę w karty i to też nie codziennie, bo pracy mam w bród i karty kładę jedynie w wolnej chwili. Pewnie gdyby wróżenie było dla mnie źródłem utrzymania, to kart w ogóle nie wypuszczałabym z rąk. A tak, niestety, wygląda to tak, że na złożoną prośbę o karty, musicie poczekać, aż znajdę wolną chwilę. Nie powiem, na żywo wróżę właściwie od ręki, ale to przywilej bliskich znajomych. Ale sobie wlałam, jakbym była co najmniej znanym wróżem, ze stuprocentową sprawdzalnością. 😄
Tak mnie naszło, żeby zapytać kart: kiedy w końcu przeliczą mi niemieckie lata pracy i czy w ogóle będą to jakieś sensowne pieniądze?
Bo tak po prawdzie, dzisiaj jeszcze mam siłę i ochotę wyruszyć gdzieś do pracy, ale za parę lat, na pewno już nie będę miała. I wtedy, każdy grosz będzie się liczył.









