Przyznaję, że ostatnio coraz mniej ezoterycznych postów, coraz mniej postów wzbogaconych o rozkłady kart tarota.
Więcej uwagi poświęcam sytuacji na świecie, a właściwie usilnej próbie rozświetlenia jedynie słusznej narracji i tego, co się za tym wszystkim kryje.
Zwyczajnie i po prostu, nie chciałabym, aby moje czytelniczki były ofiarami manipulacji i dawały sobie robić wodę z mózgu i tyle. To przecież jest takie ważne!
Dzisiaj będzie post dla KAROLINY, na który zapewne trochę zbyt długo czekała. Musiałam jednak trochę swój umysł oczyścić, bo w stanie nieciekawym, najlepiej nikomu kart nie kłaść, bo bywa tak, że nasze rozedrganie ma ogromny wpływ na karty.
Zdarzyło mi się kiedyś kłaść mojej koleżance. Przeżywałam wtedy swoje rozterki i stało się tak, że karty wcale nie odpowiadały na jej pytanie, ale rozpracowywały mój problem. Poradziłyśmy sobie w ten sposób, że ona sama potasowała karty.










