I zostało mi jeszcze 5 dni pracy na opiece u dziadka. W piątek jadę do domku!😀
Cieszę się przeogromnie, bo ostatnie dni, dają mi ostro w kość. 🦴🦴🦴
Dziadek jest tak słaby, że szkoda gadać. Nogi ma jak z waty, a ja ledwie jestem w stanie wytargać go z łóżka na wózek, a potem z wózka na fotel. On po prostu leci jak kłoda i chociaż nie waży dużo, to jednak, co bezwładne ciało, to bezwładne ciało.
Nawet na klozecie muszę go przytrzymywać... ba i za przeproszeniem tyłek podcierać, bo na to już mu sił nie starcza. Faktycznie nie starcza. To nie jest jakaś jego fanaberia, czy rozpusta.
Jak przyjechałam tutaj, poznałam normalnie funkcjonującego faceta, który sam koło siebie wszystko robił. Fakt, że dopadł go krwotok i częste osłabienia, ale nigdy nie było, aż tak tragicznie jak w tej chwili.










