Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opieka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2021

Śpieszmy się kochać ludzi.

Napisał do mnie syn pana u którego byłam ostatnio na opiece. Jeszcze zanim odczytałam wiadomość od  niego, wiedziałam co za nią się kryje. Mój były podopieczny... umarł.


Łączę się w bólu z dziećmi i wnukami dziadka. Bardzo im współczuję, ale smutna prawda jest taka, że czas po ostatniej chemii był już tylko oczekiwaniem na jego odejście.

czwartek, 21 stycznia 2021

Bezczelna i kłamliwa firma...

Ostatni dzień, ale jakże intensywny!
Przyjechał zamiennik, ale jakże rozmowny. Perfekcyjnie mówi po niemiecku! Nie ma się co dziwić, bo dość długo mieszkał w Niemczech.
No i oczywiście, wyszła akcja, bo tak jak się spodziewałam, absolutnie nie został poinformowany o stanie zdrowia podopiecznego. 
Zadzwonił do firmy, że tu nie jest tak, jak go poinformowano. Poprosiłam, aby dał na głośność. 
Pani która odebrała telefon kłamała jak z nut, że ja im nic nie powiedziałam. Nie wytrzymałam, wtrąciłam się do rozmowy, że jak zwykle kłamie, podobnie jak z premią świąteczną.
Długo nie czekałam, a zadzwoniła na mój telefon z pretensjami, że działam na ich szkodę, że się mszczę za premię, bo źle ją zrozumiałam. Ją czy kogoś tam innego, to znaczenia nie ma.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Ale się dałam nabrać!

I zostało mi jeszcze 5 dni pracy na opiece u dziadka. W piątek jadę do domku!😀
Cieszę się przeogromnie, bo ostatnie dni, dają mi ostro w kość. 🦴🦴🦴

Dziadek jest tak słaby, że szkoda gadać. Nogi ma jak z waty, a ja ledwie jestem w stanie wytargać go z łóżka na wózek, a potem z wózka na fotel. On po prostu leci jak kłoda i chociaż nie waży dużo, to jednak, co bezwładne ciało, to bezwładne ciało.
Nawet na klozecie muszę go przytrzymywać... ba i za przeproszeniem tyłek podcierać, bo na to już mu sił nie starcza. Faktycznie nie starcza. To nie jest jakaś jego fanaberia, czy rozpusta.

Jak przyjechałam tutaj, poznałam normalnie funkcjonującego faceta, który sam koło siebie wszystko robił. Fakt, że dopadł go krwotok i częste osłabienia, ale nigdy nie było, aż tak tragicznie jak w tej chwili.

niedziela, 3 stycznia 2021

Tęsknotki i trochę smęcenia

Z nowym rokiem coś we mnie pękło. I doła załapałam głębokiego, chyba na 1000 kilometrów w głąb ziemi.
Dość dawno podjęłam decyzję, że będę tu tylko tak długo, na ile się umówiłam i ani dnia dłużej. I gdyby była opcja zjechania wcześniej, to zjechałabym z ogromną chęcią. Z największą!
Nie dlatego, że tutaj jest zła atmosfera. Wręcz przeciwnie. Podopieczny jest miły, cichy, spokojny, małomówny. Ma swój świat, swoje przyzwyczajenia i swoje nawyki. Jednakże żaden z niego despota! Żaden tyran i satrapa. Dobry człowiek, po prostu. Nie wiem czy zawsze był dobry, czy też choroba go takim uczyniła. Nie wiem.

A miała to być łatwa stelle, przy ozdrowiałym panu.

niedziela, 27 grudnia 2020

Coraz częściej zerkam na kalendarz...

Smutne miałam tegoroczne święta i samotne. Z dala od bliskich. Dobrze, że mogłam sobie z nimi trochę na messengerze porozmawiać. Dobrze, że mogłam sobie z radością pooglądać filmiki, które sukcesywnie mi przesyłali bliscy.
Przyznaję, że jeden filmik o elfach, wzruszył mnie do łez.

Czas póki co, mija mi szybko, a to dlatego, że zbyt dużo się dzieje. Najczęściej z moim podopiecznym. 
Jestem tutaj trochę ponad 2 tygodnie, a już miałam do czynienia z krwotokiem, który został zatrzymany... na chwilę. Na całe 2 godziny. Potem wzywanie karetki, telefon do córki, przyjazd pogotowia i... kilku dniowy pobyt podopiecznego w szpitalu. Cała sytuacja była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo nie byłam poinformowana o faktycznym stanie podopiecznego. 
Miał raka, ale już jest wszystko w porządku. Ciekawe?
Po powrocie ze szpitala, kilka dni świetnego samopoczucia, w miarę dużej aktywności. Potem wizyta kontrolna w szpitalu, a po kilku dniach... słabość przeogromna.  24 grudnia, w dzień wigilijny - znowu wyjazd do szpitala, tym razem na parę godzin jedynie i nie mijająca słabość... do dnia dzisiejszego. 

środa, 16 grudnia 2020

Jak długo tu będę?

Wiedzę o chorobie mojego podopiecznego powzięłam z neta. Trochę mnie to osłabiło, bo zetknięcie się z problemem poważnej i właściwie nieuleczalnej choroby, ma prawo osłabić.
Nie czuję się już tak cudownie i wspaniale jak w pierwszych dniach, gdy pan dobrze funkcjonował, ale cóż, taki rodzaj pracy wybrałam i znoszę ją ze stoickim spokojem. 
Może trochę mało stoickim, bo jednak noc dzisiejszą miałam nieprzespaną. 

Nie  wykluczam, że mój podopieczny dzisiaj wróci do domu. I dobrze, tyle, że nie wiadomo, kiedy znowu do szpitala trafi.
Jak wspomniałam... z panem jest faliście. Parę dni świetnego samopoczucia i trach: krwotok!
Wiem już jak reagować, bo zatrzymanie krwotoku, wcale nie znaczy rzeczywistego  jego końca. On się może odnowić po godzinie, dwóch! W końcu w jego organizmie zachodzą zmiany, tak na oko niewidoczne. 

wtorek, 15 grudnia 2020

Lepiej, chociaż smutniej...❣❣❣

I znowu wylądowałam w Niemczech. Nie z miłości do tego kraju, ale z czystej konieczności. Wiadomo jakiej.
Po moim ostatnim wyjeździe i pobycie u pani PASKUDNEJ długo dochodziłam do siebie. Trauma byłą tak silna, że na samo wspomnienie o tej kobiecie - dostawałam drgawek. 

I jakaś taka zagłodzona wróciłam. Dość powiedzieć, że zaraz po przekroczeniu drzwi swojego domu, zjadłam 4 łyżki musztardy. Dla porządku - miodowej. Pychota!
Potem wzięłam się za gotowanie! I gołąbki zrobiłam i sałatkę i jakieś mięso upiekłam. Szalałam w kuchni, aż miło!
Po prostu tęskniłam za normalnym,  ludzkim jedzeniem!
Ciągłe wyjadanie resztek i szykowanie gotowców, uczyniły ze mnie zagłodzonego głodomora. 
I wylegiwałam... i odpoczywałam... i starałam się zapomnieć. Dochodziłam do normalności. 

Tu jest zupełnie inaczej!

sobota, 10 października 2020

już za chwileczkę już za momencik

Jeszcze chwila i będę w domu. Już w piątek... czyli za parę dni dosłownie, będę w domku.

Wzięłam sobie do serca rady pań z agencji i się do nich zastosowałam i przyznaję, że owe rady okazały się nadzwyczaj skuteczne. 

Nie może pani być zbyt uległa i zbyt tolerancyjna. Proszę się szanować!

Tak więc, skończyłam z przepraszaniem za NIC, też i pyskowałam, gdy na mnie bezsensownie napadała.

czwartek, 1 października 2020

Pani PASKUDNA jest przecież RÓWNIEJSZA!

Zdarzyło się wam przebywać w mieszkaniu, w którym atmosfera była tak gęsta, że w powietrzu swobodnie sobie wisiała ostro naostrzona siekiera?

Nie do pozazdroszczenia prawda? A ja tak właśnie mam teraz tutaj.
Tak mi przypadło, niestety.
Każdy dzień to wyzwanie, to męka, to ogromny stres i czekanie, kiedy  w końcu minie.

czwartek, 24 września 2020

STAROŚĆ JEST SMUTNA

Starość jest smutna. 
Każdy mój wyjazd na opiekę uzmysławia mi, że i do mnie starość zbliża się szybkimi krokami.  I robi mi się jakoś dziwnie.
Zauważam, że jeszcze jakiś czas temu przesuwałam sama meble z miejsca na miejsce, teraz już niekoniecznie się do tego palę.
I prace na ogrodzie zajmują mi zdecydowanie więcej czasu. Pomysłów mam od groma i ciut- ciut... z ich wykonaniem jednakże, mam zdecydowanie więcej problemów. I więcej czasu potrzebuję.
Wyjazd na opiekę wprowadza we mnie lekkie pomieszanie i niestety, wzbudza we mnie smutek.
Powtarzam, że absolutnie nie można mieć w sobie ani grama empatii, bo jest to dla każdej opiekunki zgubne.

środa, 19 września 2018

WZBURZONY TELEFON

Moja koleżanka OLA dopadła mnie telefonem. Wzburzona krzyczała, wrzeszczała, że długo nie mogłam dojść do tego, o co naprawdę chodzi. W końcu wydusiłam z niej w czym problem. OLA od jakiegoś czasu ma nową pracę. Wróżyłam jej, że pracę znajdzie szybko, będzie to bardzo fajna praca, ale wątki poboczne, niestety nie będą budujące. Nie widziałam też dobrych zarobków.
Praca fajna, jak najbardziej... ale dojazd okropny. OLA musi jechać tramwajem na umówione miejsce, gdzie czekają na pracowników firmowe busy. Żeby stawić się w pracy na godzinę 6-tą, musi wyruszyć już o 4-tej. Za tramwaj musi płacić, za firmowego busa również i to wcale nie małe pieniądze. W pracy wypoczywa, właściwie odsypia wczesne wstawanie... A pieniądze? OLA właśnie otrzymała pierwszą wypłatę i stąd jej wzburzony telefon. OLA dostała ledwie trochę ponad 600 euro za 4 tygodnie pracy. 
Mało?  No raczej marnie. Firma odciągnęła jej za mieszkanie, busa i dostałe tyle, ile dostała. W Polsce nie zarobiła by takich pieniędzy. W ogóle pewnie nie miałaby pracy, bo ze swojej małej mieścinki, nie dojechałaby nigdzie. Autobusy jeżdżą dwa razy dziennie, ale OLA prawa jazdy - nie ma. 

niedziela, 21 stycznia 2018

MOJA PRACA cz. II

Ja wiem, mam pełną świadomość, że sporo osób czeka na karty. I RYBKA na KABAŁĘ PERSKĄ i MOJA BASIA KOCHANA, którą interesuje kwestia poszerzenia działalności i HALINKA, która chce poznać energię roku 2018... i FLORENCE, która zachęcona sprawdzeniem się proroctwa na ubiegły rok, chciałaby prześwietlić rok obecny.  I mam wrażenie, że ktoś jeszcze pisał z prośbą o karty, ale najpewniej w zalewie e-maili, uciekło mi, co, kto, gdzie i jak. Mam nadzieję, że prośba padnie ponownie.
Jestem ostatnio na wielkich wahaniach, stąd też i skupienie się na sobie i swoich sprawach, szczególnie zawodowych, bo jako szacowna emerytka na marnej emeryturze, ale jeszcze w pełni sił, spokojnie mogłabym podjąć jakąś pracę i sobie dorobić.  Nie wiem tylko jaki kierunek wybrać. Niemcy, Polska? Nie wiem, po prostu - nie wiem. Moja CÓRCIA powiedziała: samo się wyklaruje, samo się wyjaśni. Najpewniej, tak właśnie będzie. 

środa, 27 września 2017

To taka smutna historia

którą napisało mi życie. 
Jest takie przysłowie: nie chwal dnia przed zachodem słońca. A ja tak właśnie zrobiłam. Wielokrotnie, pisząc o pracy na opiece, chwaliłam firmę z którą podjęłam współpracę. Polecałam, gdzie mogłam i komu mogłam. Jakże przedwcześnie, jakże za bardzo. 
Nie mogę powiedzieć: kolosalne dno, bo byłoby to niesprawiedliwe, ale w momencie, kiedy powinni byli się spisać i dokonać należytej staranności (jakże prawnicze określenie), nie zrobili tego. 
Ten wyjazd na opiekę, był dla mnie wyjątkowo trudny i szczególnie przykry. Zresztą, wieszczyły to karty. Nie były pomyślne. 

Wyszły mi takie karty:
1. VII pałek 2. VIII mieczy 3. Królowa denarów KOZIOROŻEC 4. SIŁA 5. KAPŁANKA 6.PUSTELNIK 7. WIEŻA 8. KOCHANKOWIE 9. Rycerz kielichów RYBA 10. walet pałek 11. II mieczy 12. VIII pałek 13. VI pałek

piątek, 1 września 2017

Jak to będzie tym razem?

1. VII pałek 2. VIII mieczy 3. Królowa denarów KOZIOROŻEC 4. SIŁA 5. KAPŁANKA 6. PUSTELNIK 7. WIEŻA 8. KOCHANKOWIE 9. Rycerz kielichów RYBA 10. walet pałek 11. II mieczy 12. VIII pałek 13. VI pałek
Ezoterycznie i nie tylko

sobota, 17 czerwca 2017

JESZCZE TYLKO TYDZIEŃ...

Zanim wyjechałam na tą Stelle, kładłam sobie na ten wyjazd karty. Nie były pozytywne, wręcz przeciwnie. 


1. GWIAZDA 2. VIII mieczy 3. V pałek 4. WIEŻA 5. Rycerz mieczy BLIŹNIAK 6. PUSTELNIK 7. III mieczy 8. walet mieczy 9. Królowa denarów KOZIOROŻEC 10. II pałek 11. Król kielichów SKORPION 12. KSIĘŻYC 13. Rycerz denarów PANNA

Dzieliłam się też swoją niechęcią, która mnie dopadła tuż przed samym wyjazdem, w poście: CIĘŻKI OGROMNY KAMIEŃ



niedziela, 4 czerwca 2017

BIAŁE CHMURKI

Moje karty bardzo negatywnie widziały ten wyjazd. Nawet sugerowały, że nie wyjadę. Jednak przyjechałam, jednak jestem.
MOJA ANGLIA mówiła: będziesz średnio zadowolona. Dokładnie tak zapisałam jej słowa, w poście CIĘŻKI OGROMNY KAMIEŃDaleka podróż przede mną…. Wiem, że mam jechać, ale wyruszam w nią niechętnie. Tam w pracy trochę przerobię, nie będzie mi się podobało. Będzie znośnie.  Może się mój podopieczny rozchorować. Nie ma plotek, nie ma śmiania się ze mnie. 
OLA nie widziała tego wyjazdu w ogóle. W poście Jak to będzie na tej Stelli? zacytowałam jej słowa:  jakbyś nie pojechała, jakbyś skróciła swój pobyt tamCOŚ innego już wisi w powietrzu. Jakbyś TO czuła.
OLA już nie raz się pomyliła. Może nie, że diametralnie, ale jednak. Jestem tutaj już tydzień. Najwyższa pora trochę opisać aktualną Stelle.
Ezoterycznie i nie tylko
zdjęcie ze strony: www.t-online.de

czwartek, 25 maja 2017

Jak to będzie na tej Stelli?

Generalnie nie chciałam patrzeć w karty i sprawdzać: jak to też mi będzie na tym wyjeździe. Jakiś czas temu, nie powiem rzuciłam karty na poprzednią Stellę. Wtedy nie wyglądało to w kartach źle. I faktycznie: BYŁO DOBRZE. Jedynie ja, niekoniecznie czuję "powołanie" do tego typu pracy. Czuję się jakaś uwięziona i przykuta, a mój "wolnościowy" charakter, dostaje psychicznie w kość. Moją intencją tak w ogóle, jest dokulanie się do emerytury... więc, może i tym razem jakoś dam radę? Przyznaję, że jakoś przewlekam pakowanie i mój nastrój nie jest wcale fit. Nie powiem, postawiłam swego czasu na szybko karty, one nawet nie wskazywały, żebym w ogóle wyjechała. V denarów nie da się pozytywnie zinterpretować. Klamka jednak zapadła: podpisałam umowę i nijak się z niej wycofać - muszę jechać. 
OLA nie widziała tej Stelli ciekawie: jakbyś nie pojechała, jakbyś skróciła swój pobyt tam. COŚ innego już wisi w powietrzu. Jakbyś TO czuła. Hmm. OLA w podobnym tonie wypowiadała się również o poprzednim wyjeździe. Ja jednak, pomimo ciężkiego przerabiania oddalenia od swojej rodziny, nie mogę powiedzieć złego słowa o swojej podopiecznej, ani o jej rodzinie. Rodzina była dla mnie miła i nawet doceniła moją pracę dodatkowym prezentem finansowym. 

czwartek, 13 kwietnia 2017

ODLICZAM DNI

Zostało mi jeszcze 15 dni. Boże, jak ten czas się wlecze. Kto by pomyślał. Normalnie to dni zasuwają jak szalone, a tu... czas stanął w miejscu. Czuję się taka nieszczęśliwa i nie na swoim miejscu. Jakbym przez pomyłkę znalazła się w innym wymiarze, w innym świecie normalnie.
Jak wytrwam? Jak przetrwam te dwa tygodnie? Dam radę czy psychika mi siądzie?

1. SPRAWIEDLIWOŚĆ 2. CESARZ 3. X kielichów 4. WISIELEC 5. X mieczy 6. Król kielichów SKORPION 7. II kielichów 8. walet monet 9. VIII kielichów 10. AS mieczy 11. walet mieczy 12. IX denarów 13. IX kielichów

Uf, dam radę jakoś!!!! SPRAWIEDLIWOŚĆ przypomina, że podjęłam zobowiązanie, podpisałam formalną umowę. Koniec i kropka. Mówi też, o konieczności podjęcia formalnych decyzji i zastosowanie się do wyroków formalnych zwierzchników. Brzmi to sensownie, ponieważ, dokładnie wczoraj rodzina mojej podopiecznej odbyła ze mną "poważną" rozmowę. Otóż, stwierdzili oni, że moja podopieczna jest ze mnie bardzo zadowolona i chciałaby, abym została na "stałe". Również moja chlebodawczyni czyli córka pani, którą się opiekuję jest bardzo zadowolona, ponieważ, znajduje swoją mamę uśmiechniętą. Pani od dawna cierpi na depresję, jakieś wewnętrzne niepokoje i lęki, a tu masz: uśmiech na twarzy!!!! 

wtorek, 11 kwietnia 2017

PRACA NA OPIECE

czyli na czym polega praca na opiece?

Sporo osób mnie zapytało: właściwie co robi się na opiece, co należy do obowiązków opiekunki.
Ezoterycznie i nie tylko

Zanim przejdę do odpowiedzi na to pytanie, powiem, że tak naprawdę mogę się wypowiadać jedynie o tym miejscu w którym jestem, bo jak wiadomo - doświadczenie mam zerowe. Właściwie dopiero wystartowałam z tematem. To jest moje pierwsze miejsce i zakładam, że ostatnie, chyba, że.....  Zresztą zobaczymy jak to będzie, bo wiele się może zmienić.

sobota, 8 kwietnia 2017

DZIEŃ ŚWISTAKA

dzień świstakaNo i wystartowałam na opiekę. Nie, żebym marzyła o tej pracy, ale pracę, którą podjęłam tydzień wcześniej, rzuciłam po 2-óch dniach. Pisałam o tym w poście: WÓZKI WIDŁOWE
Tak na cito,  wyskoczyła mi opieka. 
Do tej pory, jakoś odpadałam w przedbiegach, bo brak doświadczenia ustawiał mnie, na przegranej pozycji. Summa summarum, zrezygnowałam już z tego rodzaju pracy... aż, tu nagle bach.... wyjazd i to daleko. Firma z której wyjechałam, lekko przekłamała mój profil, bo dołożyła mi rok doświadczenia w tego typu pracy. Ja zielona jak młody groszek, a tu masz: doświadczona opiekunka. Moja chlebodawczyni pokazała mi mój profil, ale podkreśliła, że zdecydowała się na mnie, nie ze względu na owo doświadczenie, ale ze względu na fakt, iż jestem od niej o 1 dzień starsza. Nie chodzi o ów 1 dzień, ale o jakąś jej wewnętrzną pewność, że będę w charakterze podobna do niej. Oczywiście podopieczna nie miała wiele do powiedzenia, bo tak naprawdę decydują dzieci, które za ową opiekę płacą. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...