Rozeźliłam się i to bardzo. MOJA ANGLIA, jak zwykle "trafia ze 100% pewnością".
PYSIA mówi: mamuś, przecież wiesz jak to jest, z jej wróżbami... która Ci się sprawdziła? Coś tam chyba się kiedyś sprawdziło. Dzisiaj, kiedy udało mi się wbić ze swoim samochodowym problemem, pomiędzy jej opowieściami o nowo poznanych panach, skwitowała: a widzisz, mówiłam, żebyś wynajęła mieszkanie. To wszystko by się nie zdarzyło. Nie chce mi się kłócić, ani spierać, ale oprócz tego jej wróżba mówiła, że zmienię TĄ pracę na inną, w której zostanę już na długo, bardzo długo, najpewniej do emerytury.
No więc, co powinnam zrobić tak naprawdę? Wynająć? Już wyjaśniałam jej kilka razy w czym tkwi problem. Gdzie tam i tak nie słyszy nikogo poza sobą.
Swego czasu postawiła mi karty i powiedziała o pewnym panu: będziesz z nim na 1000%. ON Ciebie bardzo kocha... itp. itd. Oczywiście, po dziś dzień nic takiego się nie zadziało.... nadal jestem sama, a ON gdzieś tam sobie żyje.
Któregoś razu rozeźlona powiedziałam jej wprost: składam reklamacje!!!! W odpowiedzi usłyszałam, że nasza MIŁOŚĆ została zniszczona przez podłe intrygi wrednych ludzi. Ot, jak prosto można wytłumaczyć niesprawdzające się wróżby.
PYSIA mówi: mamuś, przecież wiesz jak to jest, z jej wróżbami... która Ci się sprawdziła? Coś tam chyba się kiedyś sprawdziło. Dzisiaj, kiedy udało mi się wbić ze swoim samochodowym problemem, pomiędzy jej opowieściami o nowo poznanych panach, skwitowała: a widzisz, mówiłam, żebyś wynajęła mieszkanie. To wszystko by się nie zdarzyło. Nie chce mi się kłócić, ani spierać, ale oprócz tego jej wróżba mówiła, że zmienię TĄ pracę na inną, w której zostanę już na długo, bardzo długo, najpewniej do emerytury.
No więc, co powinnam zrobić tak naprawdę? Wynająć? Już wyjaśniałam jej kilka razy w czym tkwi problem. Gdzie tam i tak nie słyszy nikogo poza sobą.
Swego czasu postawiła mi karty i powiedziała o pewnym panu: będziesz z nim na 1000%. ON Ciebie bardzo kocha... itp. itd. Oczywiście, po dziś dzień nic takiego się nie zadziało.... nadal jestem sama, a ON gdzieś tam sobie żyje.
Któregoś razu rozeźlona powiedziałam jej wprost: składam reklamacje!!!! W odpowiedzi usłyszałam, że nasza MIŁOŚĆ została zniszczona przez podłe intrygi wrednych ludzi. Ot, jak prosto można wytłumaczyć niesprawdzające się wróżby.
A problem tkwi w czymś zupełnie innym. W nieumiejętności prawidłowego odczytania przekazu kart. Ja też popełniam błędy ze swoją tendencją do nadinterpretacji, szukania jak najbardziej pozytywnego przekazu kart, ku zadowoleniu osoby, której karty stawiam. A tak nie można. I owszem karty mają trochę taki psychologiczny wymiar, ale mimo wszystko dobrze mieć dystans do karcianej przepowiedni.







