
Możliwe, że nikt tego nie przeczyta i bardzo ciężko się to pisze i naprawdę ciąży mi ta klawiatura i nie chce mi się tego pisać, ale co trzeba zrobić, to trzeba zrobić. Jednocześnie przepraszam, za tak późną publikacje tej informacji tutaj.
Bardzo twardo stąpający po ziemi powiedzieli by, że "Mama umarła" (to ci co preferują precyzyjne określenia), albo "zmarła" (to ci bardziej zdystansowani). Mieszkający w blokach mogli by powiedzieć, że "Mama wstąpiła do wieczności/nicości/nieba/zaświatów*" (*można sobie wybrać, tego nikt nie sprawdza), a ci posiadający piwnice, że "Mama zeszła". Niektórzy pewnie mówią też, że "Mama odeszła", co jest już ogromnym błędem interpretacyjnym.
Moim zdaniem najodpowiedniej wypada powiedzieć, że:
Szesnastego dnia miesiąca zwanego styczniem w roku 2026 (czyli długo po wydarzeniu, od którego zaczęto liczyć) Mama została zwolniona z istnienia a jej energia opuściła nasz materialny świat i powróciła do domu. (Dom to przecież fajne słowo, bardzo miło się wszystkim kojarzące zazwyczaj. Dużo lepsze słowo niż pompatyczny stwórca, albo źródło. I każdy może wymyślać sobie dom tak jak chce, bo czym ten dom tak naprawdę jest, tego nikt nie wie. I dobrze. Tak jest ciekawiej.)
Awatar po Mamie, zredukowany do formy popiołu zostanie zdeponowany zgodnie z procedurą (Ziemską) w ziemi, dnia 22 stycznia 2026 (dzień zwany czwartkiem) o godzinie 9:20 w kaplicy na Nowym Cmentarzu w Zielonej Górze.
W imieniu energii Mamy, istniejących jej odgałęzień (2 córki, 1 syn, 2 wnuków) oraz wszelkich innych energii sprzyjających zapraszamy.
Jeśli ktoś to czyta, może zapalić świeczkę dla Mamy (jeśli chce). Jeśli ktoś ma ochotę, niech dedykuje Mamie jedną zwyczajną czynność, cokolwiek akurat robicie.
Z pozdrowieniami
ryba z 10 marca (córka),
koziorożec z 14 stycznia, księżyc w raku (syn),
baran z 15 kwietnia (córka)









