Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DYWAGACJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DYWAGACJE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 lutego 2022

Taka wojna jak pandemia

Najgorszy dzień pokoju, jest lepszy niż najpiękniejszy dzień wojny.

Czuję się w obowiązku, małe co nieco, napisać o szeroko reklamowanej w mediach głównego nurtu, wojnie. Wszak wmieszałam się w temat kładąc karty i pisząc posta: Nie widzę żadnej wojny

Jednoznacznie i bardzo głośno, media informują nas, że Putin napadł na Ukrainę: wojna, atak, inwazja. Taka narracja, takie fakty medialne.  
Oczywiście, sporo telewizji alternatywnych na znanej platformie, również używa podobnych zwrotów: wojna, inwazja, Putin oszalał. Brzmi złowieszczo? Jasne, że tak. Ale o to przecież chodzi, żebyśmy  się bali. Nie po to latami instytut Tavistock prowadził eksperymenty na ludziach, aby je sobie po prostu, prowadzić, ale po to, aby z nich korzystać:

wtorek, 25 stycznia 2022

Wszystko będzie dobrze

Jestem okropnie zmęczona. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię życiową. 
Taka uradowana byłam, że już mogę spać spokojnie i przyglądać się jedynie jak ściana wysycha, a tu masz... szkoda wcale nie została usunięta. 
Może nawet się pogorszyła.
Przez dachową szkodę, noce miałam wciąż nie przespane. Przeciągało się to niemiłosiernie. Moja bezradność sięgała zenitu.
W ubiegły poniedziałek, kiedy uzyskałam informację, że robota skończona, spałam już spokojna, wręcz jak młody Bóg. W środę się rozliczyłam, dostałam też kosztorys powykonawczy. 
Przyglądałam się zaciekom, czy wysychają, ale po prawdzie tylko dół ściany domu, jakby trochę wysychał.
Zimnawo było, więc tłumaczyłam sobie, że warunków do schnięcia nie ma. Jednakże w niedzielę, zobaczyłam to, co zobaczyłam, czyli: zaciek nowy, wielki. Nawet jakby gorszy niż wcześniej. 

czwartek, 6 stycznia 2022

Wieści pozytywne i trochę dywagacji

Zacznę od informacji, która według mojej oceny jest ważna i wielce pozytywna dla nas wszystkich. Ale zacznę od początku.

 Stawiałam karty mojej koleżance , również wróżce. Czeka ją w tym roku parę trudnych spraw, więc wiadomo: chciała usłyszeć, co jej wieszczą karty.

Oczywiście, odwzajemniła mi się wróżbami. I tu wspomnę, że całkiem pozytywnie widziała moje życie w roku 2022. Poleciła mi zaryzykować i zagrać w LOTTO. Z racji, że weszłam w 5 rok osobisty, posłucham i lotka puszczę. Bo rok 5 sprzyja tego typu niespodziankom. 

Dziwny jest ten świat

Rozmawiałam dzisiaj z osobą, z którą dawno nie gadałam i po prawdzie wróciła do mojego życia po długiej w nim, nieobecności. Taki wątek zapowiadały mi karty.🧡


Kontakt początkowo trochę trudny, bo i dawno nie rozmawialiśmy i też z takiego powodu, że żadne z nas nie wiedziało z jakim wierzącym ma do czynienia. Wiadomo o jaką religię chodzi. Na całe szczęście okazało się, że nasze poglądy na temat obecnej plandemii, preparatów są dokładnie takie same. Rozmowa stała się wtedy bardziej klejąca i płynna. Po prostu, rozmawiałam z normalnym człowiekiem.

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Kabała perska - czyli gdy nic się nie układa

Smutny to rok generalnie. Nie tylko dla mnie. Z kim bym nie rozmawiała, to narzeka. I jakoś tak dziwnie,  wszyscy informują o przypadkach odejścia z tego padołu łez, swoich bliskich, znajomych, sąsiadów. 
I owszem zdarzają się wyjątki, których kłopoty omijają, ale na palcach jednej ręki policzyć ich można.
Są też tacy, którzy kłopotów nie mają,  ale i tak uważają, że jest im bardzo ciężko i okropnie źle. Tacy drobni malkontenci, których nigdy, nic nie zadowoli. 

ANIA jest kolejną osobą, której los dał tego roku  mocno w kość. ANIA bowiem, straciła ukochaną osobę, która tak bardzo uwierzyła w pandemię i wiszącą nad nią groźbą śmierci, że dobrowolnie poddała się eksperymentowi medycznemu. Niestety,  wkrótce po przyjęciu zbawczego preparatu, zapadała na dziwną chorobę, której nie przeżyła. Nie wiem jak wyglądało leczenie, ale okazało się nieskuteczne. Kovida u niego na nie wymazano, ale też i go nie testowano.

czwartek, 2 grudnia 2021

ŚWIATEŁKO W TUNELU SZKODY

Wczoraj walczyłam równo z panią łuparką. Całkiem sporo drzewa nałupałam i pięknie ułożyłam w szopce.  
Robiłam bardzo dzielnie, aby zagłuszyć w sobie nerwy, a powodem jest wciąż niezamknięta dachowa szkoda. Lało cały dzień, a ja bezradnie ze łzami w oczach przyglądałam się jak mi zalewa róg domu.
Mam świadomość, że postępująca szkoda, wciąż się pogarsza, ale jestem w tym wszystkim bezradna.

Firmy zawalone robotą i generalnie w ich pojęciu bzdurą, zająć się nie chcą.

Swego czasu przyjechał do mnie jakiś pan i ocenił pewnie naprawę szkody jako mały zarobek, bo usilnie namawiał mnie na wymianę całego orynnowania domu. Nie podjęłam z nim rozmowy, bo byłam dopiero na początku szukania firmy, która by tematem się zajęła. 

poniedziałek, 20 września 2021

Dziwny rok - astrologia, numerologia...

Za sprawą komentarza KAROLINY przeczytałam sobie posta, pod którym ona swój komentarz umieściła. Byłam w szoku, że kiedyś moim postom towarzyszyło poczucie humoru, chociaż problemy również przerabiałam i to całkiem spore.
Postanowiłam odkryć, cóż to też takiego się stało, co sprawiło, że się tak zmieniłam, że tak spoważniałam, a poczucie humoru uleciało.
Zasępiłam się przeogromnie, bo odkryłam, że od dawna się nie śmiałam. Odkryłam, że od dawna nie czułam luzu. Odkryłam, że od dawna nie czułam spokoju. Odkryłam, że nie przespałam spokojnie żadnej nocy. Odkryłam, że prace ogrodowe, które kiedyś sprawiały mi ogromną przyjemność zaczynają mnie męczyć, wkurzać i przerastać.
King Crimson  - Epitaph

czwartek, 21 stycznia 2021

Bezczelna i kłamliwa firma...

Ostatni dzień, ale jakże intensywny!
Przyjechał zamiennik, ale jakże rozmowny. Perfekcyjnie mówi po niemiecku! Nie ma się co dziwić, bo dość długo mieszkał w Niemczech.
No i oczywiście, wyszła akcja, bo tak jak się spodziewałam, absolutnie nie został poinformowany o stanie zdrowia podopiecznego. 
Zadzwonił do firmy, że tu nie jest tak, jak go poinformowano. Poprosiłam, aby dał na głośność. 
Pani która odebrała telefon kłamała jak z nut, że ja im nic nie powiedziałam. Nie wytrzymałam, wtrąciłam się do rozmowy, że jak zwykle kłamie, podobnie jak z premią świąteczną.
Długo nie czekałam, a zadzwoniła na mój telefon z pretensjami, że działam na ich szkodę, że się mszczę za premię, bo źle ją zrozumiałam. Ją czy kogoś tam innego, to znaczenia nie ma.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Ale się dałam nabrać!

I zostało mi jeszcze 5 dni pracy na opiece u dziadka. W piątek jadę do domku!😀
Cieszę się przeogromnie, bo ostatnie dni, dają mi ostro w kość. 🦴🦴🦴

Dziadek jest tak słaby, że szkoda gadać. Nogi ma jak z waty, a ja ledwie jestem w stanie wytargać go z łóżka na wózek, a potem z wózka na fotel. On po prostu leci jak kłoda i chociaż nie waży dużo, to jednak, co bezwładne ciało, to bezwładne ciało.
Nawet na klozecie muszę go przytrzymywać... ba i za przeproszeniem tyłek podcierać, bo na to już mu sił nie starcza. Faktycznie nie starcza. To nie jest jakaś jego fanaberia, czy rozpusta.

Jak przyjechałam tutaj, poznałam normalnie funkcjonującego faceta, który sam koło siebie wszystko robił. Fakt, że dopadł go krwotok i częste osłabienia, ale nigdy nie było, aż tak tragicznie jak w tej chwili.

sobota, 2 stycznia 2021

Podsumowanie roku 2020

Przyszła pora na podsumowanie moich kart na rok ubiegły. Co się sprawdziło, a co nie?

We wróżbie ogólnej napisałam tak:
KSIĘŻYC to często tęsknota i pragnienie, ale również żal, poczucie niespełnienia... i cała gama negatywnych uczuć. 
Poza tym, mam czuć się pewnie, twardo stąpać po ziemi i nie mieć w stosunku do jakichkolwiek spraw - żadnych wątpliwości.
SĄD może wskazywać na to, że w moje życie wejdzie ktoś, kto już kiedyś w nim był. Nie wykluczone, że dzięki komuś wejdę na odpowiednią drogę. W ostateczności mogę zajmować się czyimiś sprawami i problemami.
Ważna będzie rola dziecka, może wnuczka. Kto wie, może pojawi się na świecie kolejny wnuczek lub wnuczka.
Generalnie będę w rodzinie, będę aktywnie uczestniczyła w rodzinnych sprawach.

niedziela, 27 grudnia 2020

Coraz częściej zerkam na kalendarz...

Smutne miałam tegoroczne święta i samotne. Z dala od bliskich. Dobrze, że mogłam sobie z nimi trochę na messengerze porozmawiać. Dobrze, że mogłam sobie z radością pooglądać filmiki, które sukcesywnie mi przesyłali bliscy.
Przyznaję, że jeden filmik o elfach, wzruszył mnie do łez.

Czas póki co, mija mi szybko, a to dlatego, że zbyt dużo się dzieje. Najczęściej z moim podopiecznym. 
Jestem tutaj trochę ponad 2 tygodnie, a już miałam do czynienia z krwotokiem, który został zatrzymany... na chwilę. Na całe 2 godziny. Potem wzywanie karetki, telefon do córki, przyjazd pogotowia i... kilku dniowy pobyt podopiecznego w szpitalu. Cała sytuacja była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo nie byłam poinformowana o faktycznym stanie podopiecznego. 
Miał raka, ale już jest wszystko w porządku. Ciekawe?
Po powrocie ze szpitala, kilka dni świetnego samopoczucia, w miarę dużej aktywności. Potem wizyta kontrolna w szpitalu, a po kilku dniach... słabość przeogromna.  24 grudnia, w dzień wigilijny - znowu wyjazd do szpitala, tym razem na parę godzin jedynie i nie mijająca słabość... do dnia dzisiejszego. 

środa, 11 listopada 2020

Zamach na ludzkość, czyli gigantyczna manipulacja... zwykłą grypą cz. I

Witam, Pani Elu może miałaby Pani czas spojrzeć ponownie co dalej z pandemią? Pozdrawiam

Zacznę od podkreślenia, iż uważam, że żadnej  "pandemii" nie ma. Mamy jak co roku grypę i tyle. Pozostaje kwestia czemu służy, lub co przykrywa C-19. To powinniśmy odkryć i pojąć.
To majstersztyk, aby na starym niegroźnym, aczkolwiek istniejącym wirusie i nieadekwatnych testach ogłosić pandemię.

sobota, 10 października 2020

już za chwileczkę już za momencik

Jeszcze chwila i będę w domu. Już w piątek... czyli za parę dni dosłownie, będę w domku.

Wzięłam sobie do serca rady pań z agencji i się do nich zastosowałam i przyznaję, że owe rady okazały się nadzwyczaj skuteczne. 

Nie może pani być zbyt uległa i zbyt tolerancyjna. Proszę się szanować!

Tak więc, skończyłam z przepraszaniem za NIC, też i pyskowałam, gdy na mnie bezsensownie napadała.

czwartek, 1 października 2020

Pani PASKUDNA jest przecież RÓWNIEJSZA!

Zdarzyło się wam przebywać w mieszkaniu, w którym atmosfera była tak gęsta, że w powietrzu swobodnie sobie wisiała ostro naostrzona siekiera?

Nie do pozazdroszczenia prawda? A ja tak właśnie mam teraz tutaj.
Tak mi przypadło, niestety.
Każdy dzień to wyzwanie, to męka, to ogromny stres i czekanie, kiedy  w końcu minie.

poniedziałek, 28 września 2020

TROCHĘ O SNACH - dywagacje

Wyjątkowo nie fajnie mam się na tym wyjeździe.
Pani o paskudnym charakterze, niestety, nigdy nie wiem, czy nie wrzaśnie na mnie, nie rzuci nożem, albo widelcem, bo  zrobię COŚ nie po jej myśli? Aż tak jestem nieodpowiednia? Aż takie błędy robię? Czy też po prostu, drażnię ją i tyle? 

Nieustająco jestem zdenerwowana, rozedrgana i właściwie to, wciąż oczekuję jej ataku, a gdy go nie ma, to jestem wręcz zdziwiona.


I jak w takich warunkach odnaleźć spokój ducha i się wyciszyć? I blogować do upadłego?

czwartek, 24 września 2020

STAROŚĆ JEST SMUTNA

Starość jest smutna. 
Każdy mój wyjazd na opiekę uzmysławia mi, że i do mnie starość zbliża się szybkimi krokami.  I robi mi się jakoś dziwnie.
Zauważam, że jeszcze jakiś czas temu przesuwałam sama meble z miejsca na miejsce, teraz już niekoniecznie się do tego palę.
I prace na ogrodzie zajmują mi zdecydowanie więcej czasu. Pomysłów mam od groma i ciut- ciut... z ich wykonaniem jednakże, mam zdecydowanie więcej problemów. I więcej czasu potrzebuję.
Wyjazd na opiekę wprowadza we mnie lekkie pomieszanie i niestety, wzbudza we mnie smutek.
Powtarzam, że absolutnie nie można mieć w sobie ani grama empatii, bo jest to dla każdej opiekunki zgubne.

wtorek, 14 kwietnia 2020

koronawirusowy zamordyzm👩‍🚀👨‍🚀



Jak każdy z was śledzę to, co się obecnie dzieje. Temat dotyczy oczywiście "pandemii", która nas dopadła i trzyma.
Ja jednakże należę do osób, które w wielką pandemię nie wierzą, a w owej niewierze utrzymują mnie moje karty. 
Widzę w tym wszystkim wielkie oszustwo, kłamstwo, niewiedzę, ba nawet głupotę.
Oczywiście, pachnie to również wyrachowaniem, ale najpewniej nie wszystkich ludzi maczających  paluchy w tej pandemii.

piątek, 20 marca 2020

To jedynie kwestia czasu...

Od chwili, kiedy podjęłam pracę, rozwalił mi się całkowicie system psychiczny.
Żyję w totalnej niezgodzie ze sobą i ma to niestety, negatywny wpływ na mnie.
Nie jest to moja pierwsza praca, wiadomo z racji wieku, trochę tego powinno być, więc porównanie: jak to powinno być - mam.

Mój tata przepracował w jednym, jedynym zakładzie do samej emerytury!!! Dla mnie to wyczyn!
Nie wykluczam, że gdybym nie rodziła dzieci, nie wpadła po ich urodzeniu w czarną dziurę bezrobocia, czyli zmianę systemu, to kto wie - może i ja bym się jednej pracy do emerytury, trzymała.
Kiedyś było inaczej: do pracy niekoniecznie chcieli przyjąć matkę dzieciom. 
Dzisiaj taki ogranicznik nie istnieje, ale kiedyś niestety: matce dzieciom o pracę było bardzo trudno. 

Moja koleżanka z pracy, któregoś dnia wspominała tamte czasy. 
Po urodzeniu dzieci, trochę się w domu materialnie pogorszyło, więc zaczęła intensywnie szukać pracy. 

wtorek, 18 lutego 2020

To, co ja sobą reprezentuję

Dzisiaj mam sporo wolnego czasu, bo idę do pracy na 19-tą i... nie wzięłam ze sobą kart. Mówiąc do pracy  trochę przesadziłam, bo jest to szkolenie, jednakże wcale nie polega ono na siedzeniu i obserwowaniu jak inni pracują, ale aktywnym uczestniczeniu w zadaniach, które za jakiś czas będą moimi obowiązkami  na stacji benzynowej.
Przerobiłam już 3 dniowe szkolenie przy kasie. 3 dni po 12-cie godzin trochę dało mi się we znaki. Nie, żeby było dużo pracy, ale te 12 godzin ciurkiem i na dokładkę przez całe 3 dni. Trochę dużo.
Wczoraj  na  szkolenie na bistro, dotarłam na godzinę 8.00, ale pracowałam jedynie do 19-tej.  Dzisiaj idę na nockę, bo praca na bistro w dzień, różni się od pracy na nocce. Trzeba swoje obowiązki poznać w całości.
Nudzę się przeokropnie, śpię, oglądam filmy, bo po prawdzie: co można robić na wyjeździe, gdy same autostrady dookoła i kart przy sobie nie mam.
Pewnie gdybym była przezorna wrzuciłabym je do torebki i zaspokoiłabym czekających na wróżby.
Z drugiej strony: leniuchować raz na jakiś czas należy... no przynajmniej - powinno się. Tyle, że ja nie potrafię.

środa, 15 stycznia 2020

... trochę o kartach na rok 2019 - dywagacje

Dzisiaj chciałabym odnieść się trochę do wizji jaką poczyniłam na rok 2019... Oczywiście, chodzi o karty, które postawiłam sobie. Egoistycznie, a cio.


Wielkimi literami napisałam: priorytetowa tego roku, będzie dla mnie - stabilizacja i... rodzina.

I tak rzeczywiście było. Na rodzinie właśnie się skupiłam, na domu.  Wycofałam się też troszeczkę na pobocze. Niekoniecznie wciąż myślałam, ale wycofana byłam  - to pewne. Nawet bardziej niż bym chciała.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...