Mam głęboką nadzieję, że dzisiaj w końcu uda mi się dokończyć i udostępnić, modzonego już od dość dawna posta:
Oczywiście, mam popełnione rozkłady na rok 2023, tyle, że jak zwykle niedoczas nie pozwala mi ich opisać.
Przyznaję, że już mi głupio zwalać na niedoczas, ale niestety tak już u mnie jest od jakiegoś czasu.
Bez bicia przyznaję, że nastrój mam jakiś taki... dziwny. Nie mogę powiedzieć, że dopadła mnie depresja, chociaż kto wie, ale na pewno dopadło mnie dziwne przygnębienie. Może raczej nostalgia jakaś?
Przyznaję, że już mi głupio zwalać na niedoczas, ale niestety tak już u mnie jest od jakiegoś czasu.
Bez bicia przyznaję, że nastrój mam jakiś taki... dziwny. Nie mogę powiedzieć, że dopadła mnie depresja, chociaż kto wie, ale na pewno dopadło mnie dziwne przygnębienie. Może raczej nostalgia jakaś?
Próbuję dojść do tego, co jest tego przyczyną. Stawiam na pogodę, bo kiedy tylko zobaczę promyk słońca, ba nawet chociażby małej chmurki, to zaczynam czuć się lepiej. Tyle, że słoneczka na lekarstwo, a niebo wciąż jakieś takie mleczne.
Może po prostu, dobija mnie świadomość tego, co nam szykują ci na górze?
Bo przecież, to chyba żadna tajemnica, że to co się dzieje na świecie od jakiegoś czasu, to ściśle zaplanowana akcja depopulacji i totalnego zniewolenia ludzkości.









