Czasem wystarczy 1 telefon i jest..... praca. Tak to też się stało w moim przypadku.
Pani werbującej do pracy, chyba bardzo zależało na "sztuce", bo z miejsca mnie do pracy przyjęła. I to do... najłatwiejszej. Coś wstępnie bajdurzyła o uprawnieniach na wózek, ale zaznaczyła, że można je w necie bez problemu kupić, a jeździć wózkiem, to żaden problem!!! Robota prosta: weźmiesz sobie na paletę dwie doniczki, jedno krzesełko i tyle. Brzmiało fajnie, a ja namawiana przez córkę, bez mrugnięcia okiem powiedziałam: OK i wyjechałam w ubiegły piątek do pracy.








