Kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja koleżanka. Wzburzona była rozmową ze swoją, już byłą przyjaciółką, która niekoniecznie podzielała jej opinię.
Od chwili tej rozmowy owa przyjaciółka, przyjaciółką być przestała. Poszło oczywiście o modny obecnie temat Rosja - Ukraina.
Jej przyjaciółka z pochodzenia Ukrainka, bezczelnie opowiedziała się za... Putinem. Jak umotywowała swoje zdanie - nie wiem, ponieważ koleżanka mi tego nie powiedziała. W każdym razie, moja koleżanka absolutnie z jej zdaniem się nie zgodziła, bo przecież Putin to morderca.
Okazałam się słabym pocieszycielem, bo nie podzieliłam jej zdania, iż Putin jest zbrodniarzem.
Na własne uszy słyszałam jak Putin powiedział, iż chce zdenazyfikować Ukrainę i ją zdemilitaryzować.
Zanim wszedł Ukrainę zdenazyfikować, uznał dwie republiki w Donbasie za niezależne kraje i tego oczekiwał od Ukrainy.







