Około 12-tej zorientowałam się, że dzisiaj jest... niedziela. Czekałam na telefon klientki. Tak, tak, dokładnie klientki. Umówiłyśmy się na kolejny telefon... a w związku z tym, że najczęściej dzwoniła około 12-tej właśnie, trochę mnie zaniepokoiła... cisza w telefonie. Hmm, czyżby COŚ się stało? I wtedy właśnie spojrzałam na kalendarz w laptopie. To, że dzisiaj jest 11-ty, oczywiście wiedziałam, ale, że niedziela? To mnie naprawdę zaskoczyło. Zrozumiałam dlaczego klientka nie zadzwoniła... Po prostu nie znalazła ani okazji, ani możliwości, a podekscytowana wróżbami zapomniała, że umawia się na niedzielny telefon.
Rzadko ostatnio postuję..... ale nie ustaję we wróżeniu. Coraz częściej stawiam karty poza blogiem, a złożoność problemu czy też rozpracowywanie go na bieżąco, niekoniecznie daje mi czas i możliwość zapisania rozkładów i opisania na blogu.
Czasem uda mi się rozkład zapisać, ale to jedynie w przypadkach, kiedy temat rozpracowuję zdalnie.
Oczywiście, nie zarzucam blogowania, czekam jedynie na wolne chwile.








