Mój syn stracił pracę z końcem marca i to nie przez wirusa. Niestety od tej pory przez wirusa nie może nic znaleźć. Chłopak bardzo to przeżywa i boję się, żeby nie popadł w depresję, bo jest z nim ciężko. Wczorajsza rozmowa (mieszka w znacznej odległości) była niezwykle trudna, bo na domiar złego samochód się popsuł i kolejny wydatek, a tu nie ma skąd. Pomagam jak mogę ale też mam ograniczone możliwości. Jakby tego było mało nie ma ubezpieczenia, a ma problem z kolanem i to poważny, bo puchnie i ogranicza mu funkcjonowanie do 2-4 godzin. Wszystko skupiło się na raz, taka niefortunna kumulacja. Przyznam, że tak jeszcze nie było, a rożne trudności przechodził.
Stąd moja prośba, czy byłaby Pani w stanie spojrzeć na przyszłe miesiące (może do końca roku) co w tych sprawach jego pracy i zdrowia się potoczy.
Jeśli znalazłaby Pani w dobie natłoku prac ogrodowych jakąś wolną chwilę, byłabym wdzięczna... pozdrawiam Halina
Przyznaję, że rzeczywiście kumulacja problemów. Z jednym może sobie poradzić w 3 sekundy, a mianowicie z ubezpieczeniem. Wystarczy, że zarejestruje się w Urzędzie Pracy.
Problemy mają to do siebie, że jak dopadają to masowo.
Nie będę się wymądrzała, ale wszystkiemu winne jest nastawienie, a trudno o pozytywne patrzenie w przyszłość, kiedy teraźniejszość dopada nas negatywnie.