Już jakiś czas temu dostałam e-mail od ONA z pytaniem: czy ma się uciec do metody sądowej i windykacyjnej, bo polubownie oddać nie potrafi. Chodzi oczywiście, o zwrot pieniędzy.
Zanim postawię karty, poczynię trochę dywagacji.
Ciężko pożyczać ludziom pieniądze, to akt ogromnej odwagi, bo zawsze istnieje opcja, że ich najnormalniej w świecie - nie zwrócą.
Moja znajoma np. oddała sprawę do prokuratury, ale nic nie wskórała, ponieważ, nie miała żadnego dowodu na ową pożyczkę. Zasada słowo przeciw słowu, niekoniecznie pozytywnie jej się przyczyniła.
Jeśli masz kochana moja jakiś dowód, że pieniądze pożyczyłaś, to chwała Bogu. Jeśli nie masz, to koniecznie musisz się w taki dowód zaopatrzyć.
Co może być takim dowodem?
Chociażby rozmowa telefoniczna, w której Twój przeciwnik uznaje dług i go potwierdza. Taką rozmowę oczywiście, trzeba nagrać.
Taką taktykę stosują firmy windykacyjne nawet do długów przedawnionych.